Na blogu EUROIMMUN ukazał się ciekawy wywiad z panią dr Magdaleną Golachowską, psychodietetykiem. Dotyczył on NCGS, czyli nieceliakalnej nadwrażliwości na gluten (skrót pochodzi od angielskiej nazwy non-celiac gluten sensitivity). Temat trafia w punkt, gdyż wydaje się, że mówiąc o diecie bezglutenowej, wszyscy skupiają się tylko na celiakii. A co z osobami, u których celiakia została wykluczona, a mimo to odczuwają zdecydowaną poprawę samopoczucia, od kiedy przestali spożywać gluten?

Pani Doktor rozważa różne przyczyny tego zjawiska. W prosty sposób tłumaczy, jak dochodzi do metabolizmu białek, w tym właśnie glutenu. Z biochemicznego punktu widzenia jest on wielkim i ciężkostrawnym białkiem, które wymaga sprawnego trawienia. Jeżeli więc na swoim koncie mamy wiele grzechów, np. nadużywaliśmy alkoholu i leków, możemy odczuwać polepszenie samopoczucia po usunięciu z diety glutenu.

Ważne jest także to, że osoby, które zrezygnowały z produktów zawierających gluten, zaczęły baczniej przyglądać się temu, co jedzą. Ich dieta stała się bardziej urozmaicona i bogatsza w zdrowe produkty, które do tej pory omijali. Co więcej, wraz z glutenem z ich jadłospisu zniknęły również inne składniki, a możliwe, że to właśnie one – nie gluten sam w sobie – powodowały złe samopoczucie.

Najwięcej doniesień naukowych dotyczy rezygnacji z produktów zawierających tzw. FODMAP (fermentowalne cukry proste i oligosacharydy oraz poliole, z ang. fermentable oligosaccharides, disaccharides, monosaccharides and polyols). Są to substancje, które mogą powodować nadmierny rozrost mikrobioty jelitowej.

Warto skupić się także na efekcie nocebo, czyli odwrotności placebo. Czujemy się lepiej, bo jesteśmy świadomi, że unikamy szkodliwego w naszym mniemaniu czynnika. W tym przypadku odstawienie glutenu powoduje zupełnie realną poprawę zdrowia i samopoczucia.

 

Koniecznie kliknij w link, by przeczytać cały wywiad: